Przejdź do głównej zawartości

Albert Einstein - król aforyzmów.


Albert Einstein 

- z pochodzenia Niemiec, choć sam uważał się za bezpaństwowca; doceniony fizyk; noblista; pacyfista i przede wszystkim osobliwy geniusz z niezwykłym poczuciem humoru.

W moim zbiorze cytatów od zawsze zajmuje honorowe miejsce. Dlaczego? Ponieważ uwielbiam jego "złote myśli" i żadne inne nazwisko nie przewija się w mojej małej kolekcji tak często, jak jego.

Ze względu na to, że postanowiłam podzielić się z Wami paroma ulubionymi aforyzmami, chciałabym zacząć właśnie od cennych uwag Alberta Einsteina.


Poniższe cytaty są moimi ulubionymi i zawsze staram się o nich pamiętać. Mam nadzieję, że i Wam się spodobają i kto wie, może skłonią do małej refleksji?

"Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, bo wiedza jest ograniczona."


"Logika zaprowadzi Cię od punktu A do punktu B. Wyobraźnia może zaprowadzić Cię wszędzie."


"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić."


"Najważniejszych rzeczy nie nabywa się za pieniądze."


"Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką
zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?"


"Jeśli chcesz mieć szczęśliwe życie, skup się na swoich celach, a nie na tym, czego oczekują od Ciebie inni."


"Ten, kto idzie za tłumem, nie dojdzie dalej niż tłum. Ten, kto idzie sam, dojdzie w miejsca do których nikt jeszcze nie dotarł."


"Każdy jest geniuszem, ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przez całe życie będzie myślała, że jest głupia."


"Każdy z nas ma dwie rzeczy do wyboru: Jesteśmy albo pełni miłości... albo pełni lęku..."


"Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: Abo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko."

A Wy? Macie ulubione cytaty Pana Alberta? A może cenicie  sobie "dobre rady" autorstwa kogoś zupełnie innego?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5 sposobów na okładkę książki.

Dziś mam dla Was kilka propozycji na ciekawe obłożenie książek. 😄 Zacznijmy jednak od tego, po co właściwie się w to bawić.  1. W pierwszej kolejności pomyślmy o książce, po którą sięgamy szczególnie często. Macie taką? Jej fabryczna okładka zapewne jest już nieco powyginana, obdarta i wypłowiała, prawda? Patrząc na nią masz wrażenie, że za niedługo się rozpadnie albo jest na tyle nieestetyczna, że chowasz ją w najmniej widocznym miejscu, żeby nie szpeciła cennego księgozbioru. 2. Drugim przypadkiem, kiedy okładka na książkę może się przydać, jest nasza prywatność. Przecież nie zawsze masz ochotę, żeby wszyscy widzieli, co czytasz. Ma to zastosowanie w przypadku naszej biblioteczki oraz gdy zabierasz książkę do pociągu, czy autobusu. Uniknij ciekawskich, czy zbulwersowanych spojrzeń i daj sobie nieco przestrzeni. 3. Masz dzieci w wieku szkolnym? Chcesz, by ich podręczniki były zabezpieczone, a jednocześnie niepowtarzalne? Świetnie. Zafunduj im piękne, indywidualne o

Książki na wagę? Pewnie, bo czemu nie :)

Jakiś czas temu na facebooku moją uwagę przykuł post z dosyć nietypowym hasłem "Książki na wagę. 10 zł za 1 kg". Aż się zapaliłam z ciekawości. Okazało się, że internetowy outlet  skladnicaksiegarska.pl  sprzedaje książki na kilogramy. 10 zł za pozycje pochodzące z końcówek nakładów, zwrotów i ekspozycji oraz 2,99 zł za pozycje z bibliotek i antykwariatów. W zależności od grubości na kilogram przypadają od 3 do 5 książek. Ale cała magia w tym, że to co znajdzie się w paczce jest jedną wielką niewiadomą. No dobrze, nie do końca. Możemy wybrać spośród kilku kategorii jak beletrystyka, języki obce, dla dzieci, ekonomia, poradniki, turystyka, albumy, religia, czy nawet kolorowanki dla dorosłych. Mimo to wychodzi taka fajna kinder-niespodzianka dla książkoholika. Jak łatwo się domyślić, skorzystałam i chcę się z wami podzielić efektem. Zacznę od tego co i ile zamówiłam. W ramach testu w koszyku znalazły się 4 kg książek w następujących proporcjach: 2 kg beletrystyki 1 kg

Kłamiesz mnie. - Czy tylko mi rączki opadają?

Dziś trochę o popularnych błędach językowych. Na wstępie zaznaczę, że nie chcę tym postem nikogo obrazić, ani dyskryminować z powodu niepoprawności językowej. Zdaję sobie sprawę, że niektóre potknięcia związane są z niewiedzą. Bywa, że ja też nad niektórymi słowami/zwrotami muszę się chwilę zastanowić i także mnie zdarzają się potknięcia słowne, dlatego jestem daleka od rzucania kamieniem.Niemniej jednak pewne kwestie wzbudzają we mnie silne emocje i nimi właśnie jest przesycony tekst. Z góry za to przepraszam. W każdym razie moim zamiarem jest raczej zwrócenie uwagi na pewne niepokojące rzeczy i zachęcenie do dbania o język. Bo skoro mamy swój, którego nasi przodkowie tak zajadle bronili podczas zaborów, czy nie powinniśmy o niego dbać? Moja postawa jest bardzo patriotyczna, ale czy nie taka powinna właśnie być?