Tylko martwi nie kłamią Katarzyna Bonda


Są książki, które wsysają czytelnika od pierwszej strony. Są takie, które robią to znacznie później i takie, które w ogóle takiego talentu nie posiadają. Oczywiście nie zależy to jedynie od powieści, ale również czytelnika i jego upodobań. Tylko martwi nie kłamią Katarzyny Bondy wciągnęła mnie dopiero około 50 strony.

Początek wymagał ode mnie samozaparcia. Strasznie go męczyłam, przechodząc po kilka, kilkanaście stron. Nawet mój mąż zauważył, że coś jest nie tak, gdy powieść zajmowała swoje honorowe miejsce "obecnie czytanej książki" już trzy dni, a zakładka między kartkami przesuwała się w ślimaczym tempie. Dla wyjaśnienia: książki, które wciągają mnie od razu, kończę w góra dwa dni. Summa summarum początek był niezwykle trudny. Nie wiem, czy chodzi o język, którym powieść została napisana, czy jakość wprowadzenia, a może moje osobiste samopoczucie spowodowane zmianą pogody. Naprawdę nie wiem. W każdym razie nie jestem przyzwyczajona do porzucania powieści na samym wstępie, bez dania jej porządnej szansy, także walczyłam dalej. Wątek zaczął wciągać mnie około 50 strony i później jakoś poszło. Oczywiście, jak można się było tego spodziewać, po zakończeniu lektury nie żałuję tego minimalnego poświęcenia na wstępie.

No dobrze, przejdźmy do konkretów i zacznijmy ocenę ogólną począwszy od fabuły i bohaterów. Mamy dwa morderstwa dokonane w tej samej zabytkowej Katowickiej kamienicy, które dzieli 17 lat. Aktualne śledztwo prowadzi Waldemar Szerszeń, którego swoją drogą bardzo polubiłam. Policjant jest postacią przyjemną w odbiorze, idealnie odwzorowującą swoje pokolenie. To taki starszy podinspektor, który wręcz panicznie boi się nowinek technicznych, o nieco ograniczonych poglądach oraz często rubasznym poczuciu humoru. Mimo to potrafi być zabawny i szybko przykuwa uwagę czytelnika swoją osobowością. Sprawę zabójstwa prowadzi również młoda pani prokurator - Weronika Rudy, która świetnie radzi sobie z życiem zawodowym, niestety gorzej z prywatnym. Mamy również sławnego i cenionego profilera policyjnego Huberta Webera, którego nazwisko spotykamy w honorowym miejscu na okładce książki. Cała trójka prowadzi dochodzenie, które okazuje się coraz bardziej zagmatwane i skomplikowane. Waldemar Szerszeń ma prawdziwy problem ze znalezieniem zabójców. Swoją drogą czytelnik też. Do samego końca nie miałam pojęcia, kto zabił. Było tak wiele możliwości, tak wiele kłamstw i nieprawdziwych zeznań, że nie sposób było domyślić się właściwego rozwiązania zagadki. Pod tym względem Tylko martwi nie kłamią jest pierwszorzędnym kryminałem. Fabuła i cała zagadka jest świetnie dopracowana. Z ciekawością przechodzi się przez cały proces śledztwa, aż do jego zawiłego rozwiązania.


W powieści mamy również sporo szczegółów na temat Katowic i paru mniejszych miejscowości aglomeracji śląskiej, które odwiedzają bohaterowie. Stanowi to miły dodatek do całości.

I oczywiście wątek romantyczny. Autorka przedstawia czytelnikowi bardzo skomplikowaną relację pomiędzy dwójką ludzi. Napotykając ten motyw, miałam wrażenie, że na chwilę przeniosłam się do innej książki, gdzie akcja nieco zwalnia, a narracja jest cieplejsza, jakby bardziej "kobieca". Specjalnie mnie to nie raziło, przynajmniej nie w sposób negatywny, ale miałam dosyć silne wrażenie, że wątek ten, poprzez sposób przedstawienia, lekko odstawał od ogółu. Romans nie zapierał również tchu. Przyjęłam go raczej spokojnie i bez zbędnej empatii. Ogólnie rzecz biorąc, gdyby wyciąć cały ten fragment, nie zrobiło by to zbytniej różnicy, choć autorka wyraźnie sugeruje, że zdarzenia te miały istotny wpływ na życie bohaterki, która była w ich centrum. Miały wywołać rewolucję w sposobie jej myślenia.

Wielkim pozytywem powieści jest język, którym została napisana. Słownictwo jest naprawdę bogate i znalazło się nawet kilka słów, których znaczenia nie znałam. Uwielbiam, gdy autorzy robią mi takie niespodzianki. Jest to doskonała możliwość na wzbogacenie słownictwa i nauczenie się czegoś nowego. Poniżej kilka przykładów.

sztubacki
1. «właściwy osobom młodym i niedojrzałym»
2. daw. «dotyczący ucznia gimnazjum lub szkoły średniej»

perora
1. «długa i nudna mowa zawierająca napuszone pouczenie»
2. daw. «uroczysta przemowa»

• perorować

konfabulacja
1. «zmyślanie, koloryzowanie na jakiś temat»

2. «podawanie zmyślonych faktów, połączone z przekonaniem o ich prawdziwości, występujące m.in. przy zaburzeniach pamięci; też: taki zmyślony fakt»

• konfabulacyjny • konfabulować

emfaza
1. «przesadna emocjonalność wypowiedzi»

2. «nacisk położony na pewne zdania, wyrazy lub sylaby, uwydatniający ich znaczenie»

• emfatyczny • emfatycznie

zaanektować
1. «dokonać aneksji»

2. «zająć coś bez zgody właściciela; też: zagarnąć coś dla siebie»

Definicje ze strony sjp.pwn.pl

Czytało się dobrze, choć nie tak lekko, jak niektórych, ale to w żadnym wypadku nie jest wada. Myślę, że to po prostu kwestia unikalnego stylu autora.

Widać, że powieść jest bardzo dopracowana. Świadczy o tym wprowadzenie dialogów, w których używana jest śląska gwara. Pochodzę ze śląska, dlatego z przyjemnością przyjęłam te fragmenty. Co prawda, by odzwierciedlić gwarę, konieczny jest zapis fonetyczny, czyli dosłowne odzwierciedlenie tego, co słyszymy.
Przykład:
Torby wziołech od ojca i szwagra. Załatwiłech kombinezony. Miołech kumpla, co pracowoł na grubie jako elektryk. Doł w łapa zaopatrzeniowcowi. Nie chcioł za to dużo i o nic nie pytoł. Doł nom dynamit do wysadzania tuneli. Wystarczyłoby do rozwalynia coły kamienicy.
Podejrzewam, że łatwiej było to napisać, niż czytać. Ale wykluczając tą małą niedogodność, byłam całkiem zadowolona z obcowania z dawno niesłyszanym językiem.

Powiedzonka wtłaczane w wypowiedzi, również były bardzo przyjemne. Dawały wrażenie naturalności wypowiedzi, a niekiedy wręcz śmieszyły, jak:
"Kto nie ma w głowie, tego pięty bolą." lub " Sadzaj żabę w złocie, a ona i tak woli w błocie."

Podsumowując całokształt, Tylko martwi nie kłamią jest odzwierciedlaniem kunsztu literackiego Katarzyny Bondy. Bogaty język, dopracowana fabuła, skomplikowana zbrodnia i ciekawe postacie. Widać w tej powieści wiele pracy i zaangażowania autorki.

Powieść zdecydowanie warta polecenia amatorom kryminałów. Jeśli ktoś nie przepada za tego rodzajem literatury i woli coś zdecydowanie lżejszego, odradzam. Taka osoba prawdopodobnie nie będzie czerpać odpowiedniej dawki przyjemności z czytania i śmiem przypuszczać, że nie dotrze do końca. Oczywiście nie musi tak być, więc ostateczną decyzję pozostawiam w Waszych rękach. Ja osobiście jestem zadowolona z zakupu tej książki i czasu który z nią spędziłam.


Komentarze

Popularne posty