Sztuka obsługi penisa - lektura obowiązkowa.


Sztuka obsługi penisa to z pewnością jedna z lektur obowiązkowych, która bezsprzecznie powinna znaleźć się na półce w każdym domu, zaraz obok Sztuki kochania Michaliny Wisłockiej i licznych książek autorstwa prof. Lwa-Starowicza. Pozycja przeznaczona głównie dla mężczyzn, ale kobiety również powinny ją przestudiować, choćby po to, by spróbować zrozumieć swojego partnera i problemy z jakimi może się on borykać, ale o tym za chwilkę.

Książka, o której mowa, ma formę rozmowy Przemysława Pilarskiego (dramaturg i scenarzysta) z Andrzejem Gryżewskim (seksuolog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, psycholog, certyfikowany edukator seksualny). Dzięki temu pozycja jest przystępna i łatwo przyswajalna. Pan Pilarski dopytuje, Pan Gryżewski wykłada i objaśnia. Wszystko dokładnie wyjaśnione, a dla chcących pogłębić temat, pokaźna bibliografia na końcu.
"Wielu mężczyzn ma poczucie, że członek jest osobnym bytem, a przecież nie można przyjść na terapię z samym tylko członkiem."
Forma ciekawa, ale treść jeszcze bardziej. Książka bowiem dotyka licznych tematów tabu, dotyczących tytułowego penisa oraz całej męskiej seksualności. Już na pierwszych stronach rozpoczyna się rozmowa o odrębności członka, jako osobnego organizmu. Następnie mamy obalenie mitu o rozmiarze (ogólnie: PornTube kłamie, a duży to nie zawsze tak dobrze, jakby się mogło wydawać). Jest też o długości stosunku, o masturbacji (która, jeśli służy rozładowaniu nadmiernego napięcia seksualnego, nie jest przestępstwem) i o zgubnym wpływie pornografii. W książce znajdziemy odpowiedź na niezwykle częste pytania, a mianowicie: Po co jest gra wstępna i dlaczego jest ważna? Obalane są mity tj. stosunek przerywany dobrą metodą antykoncepcji,  sterowanie płodnością przez kobiety, czy wagina wyposażona w krwiożercze zęby (tu nawet ja się zdziwiłam, że ktoś w coś takiego wierzy). Poruszany jest także temat tabletek wspomagających, które jak się okazuje działają tylko wtedy, gdy mężczyzna jest podniecony. Jeśli nie, nie ma na co liczyć.
"- Mężczyzno, zaprzyjaźnij się ze swoim członkiem. Bez względu na to, jaki jest.
- Bo innego mieć nie będziesz."
Według mnie bardzo ważna jest część o budowie penisa. Nie tylko ze względu na poszerzenie swojej wiedzy przez kobiety, ale również mężczyzn, bo okazuje się, że niektórzy właściciele członków nie wiedzą o nich zbyt dużo... Smutne, ale prawdziwe. Jeśli któryś z panów ma kompleksy z powodu penisa "uciekającego" w prawo, czy nierównych jąder, niech sięgnie po tą pozycję, bo naprawdę nie ma się czym przejmować.
"Posiadanie dobrych jakościowo relacji jest fundamentem zdrowia psychicznego, ale również odskocznią od życia zawodowego."
Za pomocą licznych przykładów, poruszane są "męskie" problemy z jakimi A. Gryżewski najczęściej styka się w swoim gabinecie. Min. trudności z erekcją, zanik libido, czy uzależnienie od seksu. Podane są powody danych zaburzeń i metody terapii. I tak np. przestrzega rodziców, by uważali na to co mówią swoim dzieciom na temat seksualności. Okazuje się, że jest to źródło wielu problemów w dorosłym życiu. Wspomina także o złym odbiorze przez panie niektórych zachowań swoich partnerów. A przede wszystkim zaznacza, że w związku najważniejsza, a zarazem najtrudniejsza jest szczera komunikacja.
"Największym organem seksualnym jest mózg."
Podsumowując: gorąco zachęcam do przeczytania, bo naprawdę warto.

Przytoczone cytaty pochodzą z książki "Sztuka obsługa penisa" A. Gryżewski, P. Pilarski.

Komentarze

Popular posts

5 sposobów na okładkę książki.

Dziś mam dla Was kilka propozycji na ciekawe obłożenie książek. 😄 Zacznijmy jednak od tego, po co właściwie się w to bawić.  1. W pierwszej kolejności pomyślmy o książce, po którą sięgamy szczególnie często. Macie taką? Jej fabryczna okładka zapewne jest już nieco powyginana, obdarta i wypłowiała, prawda? Patrząc na nią masz wrażenie, że za niedługo się rozpadnie albo jest na tyle nieestetyczna, że chowasz ją w najmniej widocznym miejscu, żeby nie szpeciła cennego księgozbioru. 2. Drugim przypadkiem, kiedy okładka na książkę może się przydać, jest nasza prywatność. Przecież nie zawsze masz ochotę, żeby wszyscy widzieli, co czytasz. Ma to zastosowanie w przypadku naszej biblioteczki oraz gdy zabierasz książkę do pociągu, czy autobusu. Uniknij ciekawskich, czy zbulwersowanych spojrzeń i daj sobie nieco przestrzeni. 3. Masz dzieci w wieku szkolnym? Chcesz, by ich podręczniki były zabezpieczone, a jednocześnie niepowtarzalne? Świetnie. Zafunduj im piękne, indywidualne o

W słońcu Dubaju. Agent Kelly. Tom 1 - Magoska-Suchar Monika

Najnowsza powieść Moniki Magoskiej-Suchar wpadła mi w oko jeszcze przed premierą. Opis zachęcał, obiecywał przygodę, oderwanie od rzeczywistości. Gdy tylko przyszła pora, książka „W słońcu Dubaju” przyjechała do mnie z popularnej księgarni internetowej , by przenieść mnie do świata pełnego przepychu, bogactwa i intryg. „W słońcu Dubaju” jest pierwszym tomem serii o agencie specjalnym Peterze Kelly. Peter aktualnie pracuje pod przykrywką jako ambasador Stanów Zjednoczonych w Emiratach Arabskich. Jego najważniejszym celem jest przejęcie tajnej broni o nazwie Promień. Gdy wpada na jego ślad, na swojej drodze spotyka piękną księżniczkę Safiję oraz jedną z najniebezpieczniejszych organizacji terrorystycznych. Ta misja przypominałaby zapewne setki poprzednich, gdyby nasz agent nie stracił głowy dla arabskiej piękności. Safija ma jeden cel, uciec przed całą gromadą licytujących się o jej rękę mężczyzn i zacząć nowe życie, w którym w końcu mogłaby decydować o sobie. Niespodziewanie nasi boha

Tylko martwi nie kłamią Katarzyna Bonda

Są książki, które wsysają czytelnika od pierwszej strony. Są takie, które robią to znacznie później i takie, które w ogóle takiego talentu nie posiadają. Oczywiście nie zależy to jedynie od powieści, ale również czytelnika i jego upodobań.  Tylko martwi nie kłamią Katarzyny Bondy wciągnęła mnie dopiero około 50 strony. Początek wymagał ode mnie samozaparcia. Strasznie go męczyłam, przechodząc po kilka, kilkanaście stron. Nawet mój mąż zauważył, że coś jest nie tak, gdy powieść zajmowała swoje honorowe miejsce "obecnie czytanej książki" już trzy dni, a zakładka między kartkami przesuwała się w ślimaczym tempie. Dla wyjaśnienia: książki, które wciągają mnie od razu, kończę w góra dwa dni. Summa summarum początek był niezwykle trudny. Nie wiem, czy chodzi o język, którym powieść została napisana, czy jakość wprowadzenia, a może moje osobiste samopoczucie spowodowane zmianą pogody. Naprawdę nie wiem. W każdym razie nie jestem przyzwyczajona do porzucania powieści na s