Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego warto karmić piersią?


Karmienie piersią, jest najbardziej naturalną metodą żywienia niemowląt. Jest to prawda znana nie od dziś. Jednak nie wszystkie kobiety się na to decydują. Niektóre rezygnują z przymusu (są sytuacje, kiedy karmić nie wolno), spotykają na swojej drodze problemy, które skutecznie je zniechęcają (wbrew pozorom, początki mogą nie być takie proste, jak się wydaje), uważają, że mleko modyfikowane jest wygodniejsze lub ogólnie lepsze. W tym poście postaram się przekonać was, że mimo wszystko warto karmić naturalnie.
Matka natura zadbała o to, by nasze mleko było idealnie dopasowane do potrzeb naszych skarbów.
Od samego porodu, nasze mleko cały czas się zmienia. Na początku mamy siarę, czyli gęsty, żółty płyn, który ma za zadanie uodpornić naszego bobaska i pomóc mu przystosować się do nowych warunków. Jest to magiczny napój, zapewniający dobry start. Później mleko staje się bardziej płynne. Jego skład zmienia się wraz z wiekiem malca, porą dnia, czy warunkami zewnętrznymi. W upalne dni, zawiera w sobie więcej wody, w celu optymalnego nawodnienia dziecka. Karmimy też częściej i krócej, ponieważ skład pokarmu zmienia się również w czasie jednego karmienia. Początkowo jest bardziej wodniste i słodkie, by zaspokoić pragnienie. Dopiero po chwili wydajemy mleko bogatsze w tłuszcze. Trzeba o tym pamiętać, ponieważ zbyt krótkie karmienie może nie zaspokoić potrzeb żywieniowych malucha.
W każdym momencie karmienia zapewniamy naszemu dziecku odpowiednie ilości wody, białka, tłuszczów, cukrów, składników mineralnych i witamin. Wszystkiego jest tyle, ile akurat potrzeba maluchowi.
Kobiecy pokarm powstaje z krwi. W okresie ciąży dziecko było odżywiane płynem owodniowym. Można uznać, że mleko jest jego skutecznym zastępstwem. Dostarcza bowiem wszystkich niezbędnych czynników, które są potrzebne do prawidłowego wzrostu. Stymuluje procesy dojrzewania, wzrastania i różnicowania komórek, tkanek i narządów. Ciężko jest zatem znaleźć mleko modyfikowane, które pod tym względem mogłoby konkurować z mlekiem naturalnym.
Karmiąc, łatwiej zbudujemy więź z dzieckiem.
Jest to moment naturalnej bliskości z maluchem. Podczas, gdy dziecko leży przy piersi, patrzymy mu w oczy i dotykamy. Uczymy siebie nawzajem. Zapewniamy poczucie bezpieczeństwa, które jest ogromnie ważne dla takiej małej istotki. Uczucie to daje spokój i powoduje, że dziecko rozwija się prawidłowo nie tylko fizycznie, ale również pod względem psychicznym.
Oczywiście, bez karmienia również można nawiązać mocną więź z potomkiem. Nie twierdzę, że nie. Chodzi tylko o to, że w przypadku karmienia piersią, dzieje się to mimochodem, zupełnie naturalnie.
Wbrew pozorom służy nie tylko niemowlakowi, ale także mamusi.
Podczas karmienia w naszym organizmie wytwarzana jest oksytocyna. Ma ona wielki wpływ na nasz poporodowy organizm. Po pierwsze, obkurcza macicę, tym samym zmniejszając krwawienie po porodzie oraz ryzyko wystąpienia krwotoków.
Dodatkowo hormon ten zmienia psychikę kobiety. Powoduje, że łatwiej znosi trudy macierzyństwa, jest łagodniejsza i spokojniejsza. Rzadziej pojawia się depresja i odrzucanie dzieci. Jednym słowem – pomaga nam być szczęśliwymi mamami, czerpiącymi przyjemność z opieki nad dzieckiem.
Karmienie pomaga zgubić zbędne kilogramy po porodzie. Mama karmiąca zużywa aż 400 kcal więcej, niż przeciętnie.
Jesteśmy również chronione przed rakiem piersi oraz rakiem jajnika.
Zapewnia dziecku większą odporność.
Chroni naszego maluszka przed infekcjami i chorobami – głównie układu oddechowego, pokarmowego, zapalenia ucha, moczowego. Może również zapobiec rozwojowi alergii.
Dzieci karmione piersią chorują rzadziej, a jeśli już to przechodzą choroby łagodniej i szybciej wracają do zdrowia.
Karmienie naturalne nie tylko chroni dzieci podczas tego procederu, ale również później. Dzieci, które karmione są wyłącznie mlekiem matki w pierwszych miesiącach życia, rzadziej cierpią na nadwagę, otyłość, cukrzycę, choroby nowotworowe, astmę oraz inne choroby atopowe. Dorośli, karmieni piersią, rzadziej borykają się z podwyższonym poziomem cholesterolu, miażdżycą, nadciśnieniem tętniczym, czy chorobą niedokrwienną serca.
Minimalizuje powstawanie wad zgryzu.
W trakcie ssania szczęka i język bobasa są prawidłowo ustawione, co ma pozytywny wpływ na rozwój mowy.
Mleko z piersi jest lekkostrawne i łatwiej się przyswaja.
Jest łatwiejsze do strawienia, dzięki czemu rzadziej występują biegunki, zatwardzenia i problemy z gazami. Ogólnie rzecz ujmując, brzuszek naszego bobasa jest zdecydowanie bardziej zadowolony.
Oczywiście lekkostrawność oraz duża zawartość wody w mleku, powodują że musimy częściej karmić, niż w przypadku mleka modyfikowanego. Nie jest to jednak bardzo uciążliwe. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że podczas tej czynności w naszym organizmie wydzielane są hormony szczęścia.
Jest taniej, prościej i zdecydowanie bardziej higienicznie.
Taniej, bo nie musimy kupować butelek, szczotek do ich czyszczenia, podgrzewaczy, termosików i samego mleka modyfikowanego, które powiedzmy sobie szczerze, najtańsze nie jest.
Prościej, bo nie musimy nic wyparzać, mieszać, przygotowywać, czy dbać o idealną temperaturę. Wszystko to jest szczególnie uciążliwe w nocy, gdy noworodek płacze z głodu i za nic w świecie nie chce się uspokoić, a ty musisz tego słuchać, ledwo żywa, trzęsącymi rękami przygotowując posiłek w butelce. W przypadku piersi, bierzesz dziecko, przytulasz i już. Jest i odpowiednia ilość i temperatura. Prawie wszystko dzieje się samo.
Dodatkowo, w przypadku karmienia piersią, nie musimy dopajać naszego malucha. Nasze mleko jest tak skonstruowane, że zapewnia optymalny poziom nawodnienia organizmu bobasa oraz jego odżywienie, zapewniając mu optymalny wzrost i rozwój.
Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia wskazane jest, by przez pierwsze pół roku życia dziecka, karmić je tylko i wyłącznie mlekiem matki. Po tym czasie, nadal kontynuując karmienie piersią, należy zacząć wprowadzać pokarmy stałe (ale o tym kiedy indziej).
Higienicznie, bo nie musisz dbać o jakość wody. Woda w mleku z piersi jest najlepiej przefiltrowana i przygotowana przez organizm. Poza tym w naszym mleku mamy dużą ilość przeciwciał, które mają właściwości bakteriobójcze i skutecznie chronią zarówno brzuszek, jamę ustną dziecka, jak i nasze brodawki.

Na koniec pragnę dodać, że ten post ma na celu uświadomienie przyszłym mamom, że karmienie piersią jest najlepszym, co mogą dać swoim pociechom. Naprawdę warto się o to postarać i nie rezygnować przy pierwszych trudnościach, Jednocześnie chcę pocieszyć wszystkie te mamusie, które z powodów niezależnych od nich, nie mogą karmić naturalnie, a bardzo by tego chciały. Nie załamujcie się! To, że wychwalam mleko kobiece, nie oznacza, że butelka jest zła. Co dzień szereg specjalistów staje na rzęsach, by sprawić aby skład mleka modyfikowanego był coraz lepszy. Wiele dzieci zostało wychowanych na butelce i całkiem nieźle sobie radzą. Nie przejmujcie się na zapas i przede wszystkim nie miejcie pretensji do siebie. Są w życiu takie sytuacje, na które nie mamy wpływu.

Źródła:
  1. Karmienie piersią. Poradnik dla mam. Konsultacja medyczna – dr n. med. Barbara Kassur-Siemieńska Klinika Pediatrii, Instytut „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”
  2. Karmienie piersią. Poradnik dla mam. Konsultacja medyczna – dyplomowana położna dr n. med. Beata Małgorzata Naworska
  3. Magdalena Nehring-Gugulska „Warto karmić piersią. I co dalej? Poradnik dla matek oraz wszystkich, którzy pragną im pomóc.”

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bezbłędny thriller! - "Żmijowisko" Wojciecha Chmielarza

Kupiłam, bo słyszałam dużo dobrego. Ale jak to bywa, po drodze była cała kolejka książek do przeczytania, więc Żmijowisko musiało poczekać. Jak widać doczekało się i powiem jedno: To jeden z najlepszych thrillerów, jakie czytałam. Książka całkiem zasłużenie trafiła na listę bestsellerów serwisu Audioteka, Empiku i Magazynu Literackiego KSIĄŻKI , a przez Newsweek została uznana za jedną z najlepszych powieści na lato. Na rynku pełno jest pozycji, które możemy określić ledwie jako "kolejny romans", czy "kolejny kryminał". W tłumie innych książek nie wyróżniają się niczym szczególnym. Żmijowisko z pewnością do nich nie należy. Pierwszą rzeczą, która mi się spodobała, był sposób na opowiedzenie historii. Wojciech Chmielarz robi to w trzech ramach czasowych. Trzeba wiedzieć, że cała fabuła kręci się wokół zaginięcia młodej dziewczyny, Ady. Nastolatka znika podczas wakacyjnego wyjazdu. Autor dawkuje czytelnikowi całą opowieść w małych porcjach. Najpierw kawałek teraźniej…

365 dni – „Ojciec Chrzestny i 50 Twarzy Greya w jednym” Czyżby?

Dziś nadszedł czas na recenzję "365 dni" autorstwa Blanki Lipińskiej.
Okładka wpadła mi w oko, w jednej z internetowych księgarni. Z ciekawości kliknęłam i przeczytałam opis, który wzbudził moje zainteresowanie. Postanowiłam zapoznać się z opiniami. Większość okazała się bardzo pozytywna. Zatem zaryzykowałam.
W moim czytelniczym umyśle zrodziły się wielkie nadzieje dotyczące tej pozycji. Szybko kończyłam czytaną książkę, by sięgnąć po „365 dni”. W końcu nadszedł upragniony moment i… No cóż, lekko się zawiodłam.
Spodziewałam się erotycznego romansu z ciekawą akcją w tle. Niby to dostałam. Niestety nie dotarłam do czytelniczego spełnienia, na jakie miałam nadzieje. Podejrzewam, że po prostu zbyt dużo oczekiwałam. Sądziłam, że cała historia mnie porwie, że poczuję magię i wzajemne przyciąganie pomiędzy bohaterami. A tymczasem zderzyłam się z rzeczywistością, która zapewniła mi niemałe rozczarowanie.
Podczas czytania tyle rzeczy kuło mnie w oczy, że aż trudno mi wybrać, co najb…

Kłamiesz mnie. - Czy tylko mi rączki opadają?

Dziś trochę o popularnych błędach językowych. Na wstępie zaznaczę, że nie chcę tym postem nikogo obrazić, ani dyskryminować z powodu niepoprawności językowej. Zdaję sobie sprawę, że niektóre potknięcia związane są z niewiedzą. Bywa, że ja też nad niektórymi słowami/zwrotami muszę się chwilę zastanowić i także mnie zdarzają się potknięcia słowne, dlatego jestem daleka od rzucania kamieniem.Niemniej jednak pewne kwestie wzbudzają we mnie silne emocje i nimi właśnie jest przesycony tekst. Z góry za to przepraszam. W każdym razie moim zamiarem jest raczej zwrócenie uwagi na pewne niepokojące rzeczy i zachęcenie do dbania o język. Bo skoro mamy swój, którego nasi przodkowie tak zajadle bronili podczas zaborów, czy nie powinniśmy o niego dbać? Moja postawa jest bardzo patriotyczna, ale czy nie taka powinna właśnie być?