Przejdź do głównej zawartości

Bad boy's girl - Blair Holden


Nie będę ukrywać, że mam słabość do romansów. Uwielbiam aromat rozkwitającego uczucia, który wzbudza ekscytację i wywołuje na skórze gęsią skórkę. Jest jeszcze lepiej, gdy mam do czynienia z pierwszymi miłosnymi uniesieniami. Wtedy budzą się wspomnienia, a wraz z nimi ceń emocji, które z biegiem lat, gdzieś przepadły. Pewnie dlatego, mimo swojego wieku, dalej sięgam po powieści typu young i new adult. Jest w nich to coś, za czym tęsknię. W dodatku większość tego typu książek cechuje się lekkością i wciągającą fabułą. Można się odstresować, wyłączyć i zatracić w świecie, który pamiętam jak przez mgłę, a do którego odrobinę tęsknię…
Skoro już trochę się wytłumaczyłam (chyba najbardziej przed samą sobą), przejdę do recenzji. A dziś mowa o serii Bad Boy’s Girl.
Bad Boy's Girl - Blair Holden; Tłumaczenie: Iwona Wasilewska; Wydawnictwo Jaguar

Jesteśmy w typowej amerykańskiej szkole średniej. Według wszelkich znanych norm, można być albo bardzo popularnym albo ofermą albo, jeśli ma się szczęście, przeciętniakiem.
Główną bohaterką jest Tessie - osiemnastoletnia, niegdyś dosyć pulchna dziewczyna, która w szkole pełni rolę popychadła swojej byłej przyjaciółki. Rzecz jasna prześladowczyni jest popularna, umawia się z wielką miłością Tess - Jasonem i co rusz robi jej na złość, najczęściej ubliżając publicznie. Na domiar złego, Tess ma starszego brata alkoholika i rodziców, których małżeństwo wisi na włosku. Jej życie nie jest zbyt łatwe…
Pewnego dnia dociera do niej wiadomość, która ją dobija. Do miasta wraca Cole, dawny dręczyciel Tessie. Dziewczyna jest gotowa na najgorsze. Dzieje się jednak coś dziwnego. Nie dość, że Cole nie próbuje zrobić jej krzywdy, to zaczyna bronić jej przed innymi.
Fabuła jest nawet ciekawa. Historia potrafi wciągnąć. Czyta się lekko i przyjemnie. Przy pierwszym tomie odczuwałam nawet dosyć silne podekscytowanie, niecierpliwie czekając na rozwój relacji głównych bohaterów.
Niestety, gdy się nad tym zastanowić, historia okazuje się dosyć szablonowa. Mamy kolejną wersję historii o Kopciuszku. Może nieco urozmaiconą, ale jednak. Biedna zahukana i zakompleksiona dziewczyna, która tak naprawdę okazuje się naprawdę atrakcyjna. Jej życie nieodwracalnie się zmienia, gdy spotyka przystojnego księcia, za którym uganiają się dosłownie wszystkie wolne panny w królestwie. Oczywiście mamy również czarny charakter w postaci zazdrosnej złej siostry (tu przyjaciółki). Dla urozmaicenia są też skomplikowane geometrycznie schematy miłosne.
Sami bohaterowie również są troszkę typowi. Choćby Cole – facet idealny. Obrzydliwie przystojny, arogancki, zabawny, czuły kiedy trzeba i bez pamięci zakochany w Tessie. Taki „niegrzeczny chłopiec” z czułym serduszkiem, skrytym w wysportowanym, pięknym ciele… Mimo to, postacie nie są tak nudne, jakby się mogło wydawać. A wszystko za sprawą wad, które przypisała im autorka. Dzięki temu są odrobinę ciekawsi i nie tak papierowi, jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka.
Powieść pisana językiem prostym, momentami może nico infantylnym, ale summa summarum dostosowanym do gatunku literackiego i do potencjalnego odbiorcy. Dialogi mają typowo młodzieżowy wydźwięk. Tłumaczka, Iwona Wasilewska, użyła kilku ciekawych zwrotów, które dodają koloru całości i wpadają w oko. Choćby taki barwny zwrot jak „pierdyriald”.  Niestety wkradło się kilka niedopatrzeń redakcyjnych, a przynajmniej w e-wydaniu. Całe szczęście działo się to głównie w pierwszym tomie.
Pozytywnie odebrałam tytuły rozdziałów, będące cytatem wyciętym z tekstu. W większości były zabawne, intrygujące i wzbudzające ciekawość.
Pierwszy tom, mimo wielu niedopatrzeń, czytało mi się zdecydowanie najlepiej. W połowie drugiego historia zaczęła mnie odrobinę mierzić, ale ciekawość zwyciężyła. Po trzecią część sięgnęłam z rozpędu. Czwartą sobie darowałam, bo jak dla mnie pierwsze trzy zdecydowanie wyczerpały cały potencjał opowieści. Wszystkie wątki zostały zakończone i było „żyli długo i szczęśliwie” (bo jakby inaczej…). Podejrzewam, że kontynuacja bardziej by mnie zmęczyła, niż zapewniła jakąkolwiek rozrywkę. Poza tym chyba nie pokochałam bohaterów na tyle mocno, by dalej rozwodzić się nad ich losem. Mimo wszystko polecam osobom lubiącym ten gatunek. Bad boy’s girl to całkiem niezłe propozycja na ciemne, mroźne wieczory.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

365 dni – „Ojciec Chrzestny i 50 Twarzy Greya w jednym” Czyżby?

Dziś nadszedł czas na recenzję "365 dni" autorstwa Blanki Lipińskiej.
Okładka wpadła mi w oko, w jednej z internetowych księgarni. Z ciekawości kliknęłam i przeczytałam opis, który wzbudził moje zainteresowanie. Postanowiłam zapoznać się z opiniami. Większość okazała się bardzo pozytywna. Zatem zaryzykowałam.
W moim czytelniczym umyśle zrodziły się wielkie nadzieje dotyczące tej pozycji. Szybko kończyłam czytaną książkę, by sięgnąć po „365 dni”. W końcu nadszedł upragniony moment i… No cóż, lekko się zawiodłam.
Spodziewałam się erotycznego romansu z ciekawą akcją w tle. Niby to dostałam. Niestety nie dotarłam do czytelniczego spełnienia, na jakie miałam nadzieje. Podejrzewam, że po prostu zbyt dużo oczekiwałam. Sądziłam, że cała historia mnie porwie, że poczuję magię i wzajemne przyciąganie pomiędzy bohaterami. A tymczasem zderzyłam się z rzeczywistością, która zapewniła mi niemałe rozczarowanie.
Podczas czytania tyle rzeczy kuło mnie w oczy, że aż trudno mi wybrać, co najb…

PAN PERFEKCYJNY - Romans obyczajowy z odrobiną pikanterii w tle.

Książka idealna dla kogoś spragnionego gorącego romansu! I to nie byle jakiego, a całkiem dobrego. Osobiście odczułam to szczególnie dotkliwie, ponieważ już dawno nie miałam czegoś podobnego w rękach. Ostatnio albo jakiś thriller, albo coś z morałem. Nic lekkiego, szybkiego, a jednocześnie pobudzającego. Jednym słowem: miła odmiana.
No i z rozpędu zaczęłam niemal od końca. Wróćmy zatem do początku, czyli do wstępnego opisu podstawy całej powieści, czyli fabuły. Flint Hopkins jest wziętym prawnikiem i samotnym ojcem dwunastoletniego Harrisona z lekkim autyzmem. Pewnego dnia wynajmuje lokal w swoim budynku Elen Rodgers, która zajmuje się muzykoterapią. Flint szybko zaczyna odczuwać skutki działalności Elen, która całymi dniami hałasuje nad jego gabinetem. Postanawia ją eksmitować. Niestety napotyka opór zarówno ze strony kobiety, jak i swojego syna, który bardzo szybko zaprzyjaźnił się z irytującą muzykoterapeutką. Główni bohaterowie, jak to bywa w romansach, przede wszystkim są porażaj…

Sztuka obsługi penisa - lektura obowiązkowa.

Sztuka obsługi penisa to z pewnością jedna z lektur obowiązkowych, która bezsprzecznie powinna znaleźć się na półce w każdym domu, zaraz obok Sztuki kochania Michaliny Wisłockiej i licznych książek autorstwa prof. Lwa-Starowicza. Pozycja przeznaczona głównie dla mężczyzn, ale kobiety również powinny ją przestudiować, choćby po to, by spróbować zrozumieć swojego partnera i problemy z jakimi może się on borykać, ale o tym za chwilkę.
Książka, o której mowa, ma formę rozmowy Przemysława Pilarskiego (dramaturg i scenarzysta) z Andrzejem Gryżewskim (seksuolog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, psycholog, certyfikowany edukator seksualny). Dzięki temu pozycja jest przystępna i łatwo przyswajalna. Pan Pilarski dopytuje, Pan Gryżewski wykłada i objaśnia. Wszystko dokładnie wyjaśnione, a dla chcących pogłębić temat, pokaźna bibliografia na końcu.