Przejdź do głównej zawartości

Książki na wagę? Pewnie, bo czemu nie :)

Jakiś czas temu na facebooku moją uwagę przykuł post z dosyć nietypowym hasłem "Książki na wagę. 10 zł za 1 kg". Aż się zapaliłam z ciekawości. Okazało się, że internetowy outlet skladnicaksiegarska.pl sprzedaje książki na kilogramy. 10 zł za pozycje pochodzące z końcówek nakładów, zwrotów i ekspozycji oraz 2,99 zł za pozycje z bibliotek i antykwariatów. W zależności od grubości na kilogram przypadają od 3 do 5 książek. Ale cała magia w tym, że to co znajdzie się w paczce jest jedną wielką niewiadomą. No dobrze, nie do końca. Możemy wybrać spośród kilku kategorii jak beletrystyka, języki obce, dla dzieci, ekonomia, poradniki, turystyka, albumy, religia, czy nawet kolorowanki dla dorosłych. Mimo to wychodzi taka fajna kinder-niespodzianka dla książkoholika. Jak łatwo się domyślić, skorzystałam i chcę się z wami podzielić efektem.

Zacznę od tego co i ile zamówiłam. W ramach testu w koszyku znalazły się 4 kg książek w następujących proporcjach:
2 kg beletrystyki
1 kg książek dla dzieci (tu mogłam doprecyzować płeć i wiek dziecka - dziewczynka 1-5 lat)
1 kg nauki języków - prosiłam o angielski, hiszpański, włoski lub niemiecki.

I zanim przejdę do zawartości paczki-niespodzianki, napiszę kilka słów o tym, dlaczego ten pomysł tak mi się spodobał.

Jakkolwiek hasło "książki na wagę" brzmi lekko dyskusyjnie i jakby niesmacznie, bo przecież książki to takie cenne dobro intelektualne, a tutaj krzyczy się o nich jak o ziemniakach na targu, to właśnie ono mnie ujęło. Uważam, że lepiej literaturę sprzedawać w taki sposób, niż przeznaczyć od razu na przemiał. Przynajmniej ktoś skorzysta i nawet jeśli nie my, bo dana pozycja nie przypadnie nam do gustu, to zawsze możemy obdarować kogoś znajomego lub poszukać na allegro, czy facebooku osoby, która będzie bardziej zainteresowana tytułem. Poza tym kocham kupować książki, a sama idea tego, że nie wiem co dostanę, okazała się podniecająca. Dosłownie nie mogłam się doczekać, aż paczka do mnie dotrze. I ostatni argument: cena. No proszę was, gdzie dostaniecie 3 prawie nowe książki za dyszkę?
Ok. Uzewnętrzniłam co chciałam, pora na konkrety. Zacznijmy od beletrystyki.
W tej kategorii znalazły się:
  • "Pierwsze damy Francji" Robert Schneider
  • "Fernando Torres" Ian Cruise
  • "Czekoladowe pragnienie" Care Santos
  • "Ja, Ukrainiec" Max Kidruk
  • "Pewna forma życia" Amelie Nothomb

Dla dzieci:
  • "Już umiem... podlewać!"
  • "Już umiem... skakać!"
  • "Już umiem... bawić się!"
  • Książeczka poznawcza - kolory
  • "Roszpunka"
Nauka języków:
  • "Next Move - Przygotowanie do egzaminu gimnazjalnego" (bez płyty, która gdzieś zaginęła, ale na stronie jest zaznaczone, że mogą być braki w dodatkach)
  • "Testy z nowej gramatyki niemieckiej" Marek Żurek
  • "Hiszpański No hay problema!" Poziom średni - Kurs multimedialny - Płyta z programem do nauki + książka
  • "Piosenki po angielsku dla dzieci" (też bez płyty)

Korzystając z wymiany książki na festiwalu CZYTAJ!, zrobiłam małą roszadę. Miejsce "Pierwszych dam Francji" oraz "Fernando Torresa" (byłam pewna, że nie przeczytam) zajął "Pamiętnik" Sparksa, który po prostu chciałam mieć i "Wielki Gatsby" Fitzgeralda, którego po prostu chciałam przeczytać.

Na allegro wystawiłam niemiecką gramatykę i angielski dla gimnazjalistów.

Piosenki po angielsku przekażę znajomym, których córka gra na pianinie i uczy się tego języka. Niech sobie połączy przyjemne z pożytecznym.

Z reszty jestem zadowolona. Książki dla dzieci już przejrzane, przeczytane i dołączone do biblioteczki córek. Hiszpański zostawiony na czas, gdy opanuję poziom podstawowy i stanę się gotowa na średni. Natomiast beletrystyka ustawiła się w długiej kolejce "DO PRZECZYTANIA". Kto wie, może coś jeszcze o nich wspomnę na blogu. Summa summarum eksperyment uznaję za udany. Bo może nie ma "perełek", ale z pewnością są ciekawostki i książki interesujące, a przy tym jakie emocje! Oczekiwanie, niepewność i wprost dziecięca podnieta - bezcenne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

365 dni – „Ojciec Chrzestny i 50 Twarzy Greya w jednym” Czyżby?

Dziś nadszedł czas na recenzję "365 dni" autorstwa Blanki Lipińskiej.
Okładka wpadła mi w oko, w jednej z internetowych księgarni. Z ciekawości kliknęłam i przeczytałam opis, który wzbudził moje zainteresowanie. Postanowiłam zapoznać się z opiniami. Większość okazała się bardzo pozytywna. Zatem zaryzykowałam.
W moim czytelniczym umyśle zrodziły się wielkie nadzieje dotyczące tej pozycji. Szybko kończyłam czytaną książkę, by sięgnąć po „365 dni”. W końcu nadszedł upragniony moment i… No cóż, lekko się zawiodłam.
Spodziewałam się erotycznego romansu z ciekawą akcją w tle. Niby to dostałam. Niestety nie dotarłam do czytelniczego spełnienia, na jakie miałam nadzieje. Podejrzewam, że po prostu zbyt dużo oczekiwałam. Sądziłam, że cała historia mnie porwie, że poczuję magię i wzajemne przyciąganie pomiędzy bohaterami. A tymczasem zderzyłam się z rzeczywistością, która zapewniła mi niemałe rozczarowanie.
Podczas czytania tyle rzeczy kuło mnie w oczy, że aż trudno mi wybrać, co najb…

Kłamiesz mnie. - Czy tylko mi rączki opadają?

Dziś trochę o popularnych błędach językowych. Na wstępie zaznaczę, że nie chcę tym postem nikogo obrazić, ani dyskryminować z powodu niepoprawności językowej. Zdaję sobie sprawę, że niektóre potknięcia związane są z niewiedzą. Bywa, że ja też nad niektórymi słowami/zwrotami muszę się chwilę zastanowić i także mnie zdarzają się potknięcia słowne, dlatego jestem daleka od rzucania kamieniem.Niemniej jednak pewne kwestie wzbudzają we mnie silne emocje i nimi właśnie jest przesycony tekst. Z góry za to przepraszam. W każdym razie moim zamiarem jest raczej zwrócenie uwagi na pewne niepokojące rzeczy i zachęcenie do dbania o język. Bo skoro mamy swój, którego nasi przodkowie tak zajadle bronili podczas zaborów, czy nie powinniśmy o niego dbać? Moja postawa jest bardzo patriotyczna, ale czy nie taka powinna właśnie być?

Bezbłędny thriller! - "Żmijowisko" Wojciecha Chmielarza

Kupiłam, bo słyszałam dużo dobrego. Ale jak to bywa, po drodze była cała kolejka książek do przeczytania, więc Żmijowisko musiało poczekać. Jak widać doczekało się i powiem jedno: To jeden z najlepszych thrillerów, jakie czytałam. Książka całkiem zasłużenie trafiła na listę bestsellerów serwisu Audioteka, Empiku i Magazynu Literackiego KSIĄŻKI , a przez Newsweek została uznana za jedną z najlepszych powieści na lato. Na rynku pełno jest pozycji, które możemy określić ledwie jako "kolejny romans", czy "kolejny kryminał". W tłumie innych książek nie wyróżniają się niczym szczególnym. Żmijowisko z pewnością do nich nie należy. Pierwszą rzeczą, która mi się spodobała, był sposób na opowiedzenie historii. Wojciech Chmielarz robi to w trzech ramach czasowych. Trzeba wiedzieć, że cała fabuła kręci się wokół zaginięcia młodej dziewczyny, Ady. Nastolatka znika podczas wakacyjnego wyjazdu. Autor dawkuje czytelnikowi całą opowieść w małych porcjach. Najpierw kawałek teraźniej…