Przejdź do głównej zawartości

Podróż Cilki – Heather Morris


Podróż Cilki jest powieścią inspirowaną historią Cecilii Kovachovy. Jej postać przedstawiona została jako Cilka Klein, która pojawiła się w Tatuażyście z Auschwitz. Kto miał przyjemność czytać, z pewnością ją kojarzy.
Dziewczyna trafia do obozu koncentracyjnego Birkenau w wieku 16 lat. Tam mieszka w bloku 25, gdzie trafiały chore i słabe kobiety zaraz przed podróżą do komory gazowej. Jest regularnie odwiedzana przez dwóch wysoko postawionych esesmanów i gwałcona. Po trzech latach trafia z jednej niewoli do drugiej. Zostaje oskarżona przez sowietów o kolaborację z nazistami i skazana na 15 lat więzienia. Tafia do łagru w Workucie, na dalekiej Syberii. Cilka zdaje sobie sprawę, że z jednego piekła dostała się do kolejnego. Mimo wszystko postanawia przetrwać.
Ta książka nie była w moich planach czytelniczych, do momentu w którym nie natrafiłam na notatkę na niestetystyczny.pl (tu link), która dotyczyła oskarżenia autorki Heather Morris o zniesławienie Cecilii Kovachovy. W imieniu kobiety wystąpił jej pasierb, George Kovach. Mężczyzna twierdzi, że została oczerniona i nie dopuściła się czynów opisanych w powieści.
Zaczęłam się zastanawiać, co też takiego napisała Heather Morris, że tak rozsierdziła członka rodziny Pani Cecilli. Postanowiłam sprawdzić.
Teraz jestem po lekturze i naprawdę nie wiem o co chodzi. Próbuję postawić się w sytuacji oskarżyciela i potrafię zrozumieć, że jest dotknięty tą powieścią i ma do tego prawo, ale…
Po pierwsze należy pamiętać, że to powieść inspirowana czymś życiem, a nie reportaż. Część historii to fikcja literacka, co podkreśla sama autorka na samym początku. Czytając, nie można przyjmować wszystkiego od razu za fakty. Potrzeba odpowiedniego dystansu. Np. losy innych bohaterek, które spotyka Cilka, inspirowane są rzeczywistymi postaciami, innym razem są wyssane z palca, a jeszcze innym elementy historii kilku osób skumulowane są w jednej.
Po drugie główne fakty autorka uzyskała z relacji osób, które znały Cilkę oraz z rzetelnych badań, więc spora część informacji jest raczej wiarygodna.
Po trzecie nie znalazłam w powieści nic, co obrażałoby główną bohaterkę. Po lekturze w moich czach jest odważną, niezwykle silną kobietą o dobrym sercu. Czytając książkę nie odniosłam wrażenia, by autorka w jakikolwiek sposób ją oceniała, czy piętnowała. Jeśli już miałabym określić jej stosunek do Cilki, to powiedziałabym, że Heather Morris podziwia ją i żywi do niej sympatię. Czuć to wyraźnie.
Podejrzewam, że duże znaczenie w całym konflikcie ma współżycie głównej bohaterki z nazistami i jej bierność wobec ich wizyt. Ale zastanawiając się nad tym, dochodzę do wniosku, że nawet jeśli była to prawda, to w żaden sposób nie uwłacza kobiecie. W tamtych czasach była jeszcze dzieckiem. Nie miała wyjścia. Gdyby się zbuntowała, wybrałaby śmierć, a ona chciała żyć. Jestem daleka od potępiania jej za to. Żyła w paskudnych czasach, a nigdy nie wiadomo, jak człowiek zachowałby się na czyimś miejscu. I ja rozumiem, że gwałt jest trudnym i delikatnym tematem, a jego ofiary odczuwają wstyd. Wszystko przez to, że od niepamiętnych czasów zrzucano na nich winę i niesłusznie piętnowano. Tak naprawdę wstyd należy się oprawcom. To oni krzywdą i wykorzystują. To oni zasługują na karę.
Cieszę się, że ta książka powstała. Myślę, że nie obraża Cilki, a wręcz przeciwnie, czyni ją prawdziwą bohaterką. Ponadto dzięki formie, którą przyjęła opowieść, może zdziałać wiele dobrego. Powieść inspirowana prawdziwą historią jest atrakcyjna szczególnie dla osób, które nie lubią podręczników, czy typowych reportaży. Nie ukrywam, że czyta się przyjemniej. W dodatku odczuwa się pewien powiew realności. Myśli się „O Boże, takie rzeczy naprawdę się działy”. Dzięki przystępnej formie dużo więcej osób ma szansę zapoznać się z realiami obozów pracy. Warto być świadomym takich rzeczy, szczególnie że bardzo rzadko dochodzi się do tego na lekcjach historii. Należy pamiętać o wszystkich, którzy do nich trafili i podziwiać ich siłę. Można zatrzymać się na chwilę i z niedowierzaniem wyobrazić sobie jak ciężko im było lub po prostu kilka minut poświęcić na wdzięczność za otaczającą nas rzeczywistość.
Podróż Cilki jest dowodem, że w niezwykle brutalnym świecie zdarzają się dobre dusze oraz szczęśliwe zakończenia i nie ważne, co nam się przydarza w życiu, zawsze warto walczyć do samego końca.
Jeśli z treści nie wynika to dosyć jasno, powiem wprost: polecam z całego serca!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bezbłędny thriller! - "Żmijowisko" Wojciecha Chmielarza

Kupiłam, bo słyszałam dużo dobrego. Ale jak to bywa, po drodze była cała kolejka książek do przeczytania, więc Żmijowisko musiało poczekać. Jak widać doczekało się i powiem jedno: To jeden z najlepszych thrillerów, jakie czytałam. Książka całkiem zasłużenie trafiła na listę bestsellerów serwisu Audioteka, Empiku i Magazynu Literackiego KSIĄŻKI , a przez Newsweek została uznana za jedną z najlepszych powieści na lato. Na rynku pełno jest pozycji, które możemy określić ledwie jako "kolejny romans", czy "kolejny kryminał". W tłumie innych książek nie wyróżniają się niczym szczególnym. Żmijowisko z pewnością do nich nie należy. Pierwszą rzeczą, która mi się spodobała, był sposób na opowiedzenie historii. Wojciech Chmielarz robi to w trzech ramach czasowych. Trzeba wiedzieć, że cała fabuła kręci się wokół zaginięcia młodej dziewczyny, Ady. Nastolatka znika podczas wakacyjnego wyjazdu. Autor dawkuje czytelnikowi całą opowieść w małych porcjach. Najpierw kawałek teraźniej…

Kłamiesz mnie. - Czy tylko mi rączki opadają?

Dziś trochę o popularnych błędach językowych. Na wstępie zaznaczę, że nie chcę tym postem nikogo obrazić, ani dyskryminować z powodu niepoprawności językowej. Zdaję sobie sprawę, że niektóre potknięcia związane są z niewiedzą. Bywa, że ja też nad niektórymi słowami/zwrotami muszę się chwilę zastanowić i także mnie zdarzają się potknięcia słowne, dlatego jestem daleka od rzucania kamieniem.Niemniej jednak pewne kwestie wzbudzają we mnie silne emocje i nimi właśnie jest przesycony tekst. Z góry za to przepraszam. W każdym razie moim zamiarem jest raczej zwrócenie uwagi na pewne niepokojące rzeczy i zachęcenie do dbania o język. Bo skoro mamy swój, którego nasi przodkowie tak zajadle bronili podczas zaborów, czy nie powinniśmy o niego dbać? Moja postawa jest bardzo patriotyczna, ale czy nie taka powinna właśnie być?

5 sposobów na okładkę książki.

Dziś mam dla Was kilka propozycji na ciekawe obłożenie książek. 😄
Zacznijmy jednak od tego, po co właściwie się w to bawić. 
1. W pierwszej kolejności pomyślmy o książce, po którą sięgamy szczególnie często. Macie taką? Jej fabryczna okładka zapewne jest już nieco powyginana, obdarta i wypłowiała, prawda? Patrząc na nią masz wrażenie, że za niedługo się rozpadnie albo jest na tyle nieestetyczna, że chowasz ją w najmniej widocznym miejscu, żeby nie szpeciła cennego księgozbioru.
2. Drugim przypadkiem, kiedy okładka na książkę może się przydać, jest nasza prywatność. Przecież nie zawsze masz ochotę, żeby wszyscy widzieli, co czytasz. Ma to zastosowanie w przypadku naszej biblioteczki oraz gdy zabierasz książkę do pociągu, czy autobusu. Uniknij ciekawskich, czy zbulwersowanych spojrzeń i daj sobie nieco przestrzeni.
3. Masz dzieci w wieku szkolnym? Chcesz, by ich podręczniki były zabezpieczone, a jednocześnie niepowtarzalne? Świetnie. Zafunduj im piękne, indywidualne okładki, które będą mog…